Do tej pory o wszelkich zakazach i usunięciach publikacji w Internecie decydował Sąd. Często w postepowaniu zabezpieczającym ale jednak Sąd. Jeśli ACTA wejdzie w życie jakiś organ administracyjny nakaże podanie danych Internauty i usunięcie wpisu.
Dziś, jeśli ktoś nauszy dobre imię firmy w opinii tej firmy - na przykład pisząc, firma ta łamie prawa pracownicze - to firma chcąca usunąć wpis musi własnymi sposobami dowiedzieć się kim jest ten co to napisał, zdobyć jego adres zamieszkania (imię, nazwisko i adres obligatoryjnie są wymagane w postepowaniu sądowym) a potem ewentualnie wystąpić na drogę postepowania sądowego w trybie roszczenia cywilno-prawnego. W pozwie i wniosku o zabezpieczenie firm musi udowonić Sądowi, że nie łamie praw pracowników, i że osoba, która napisała inaczej naruszyła dobra tej firmy. Wtedy dopiero Sąd może wydac postanowienie o zabezpieczeniu poprzez usunięcie wpisu do którego będzie musiał się zastosowac portal lub jakaś platforma hostingowa.
Jeśli ACTA wejdzie w życie te wszystkie działania są niepotrzebne.
Przepis umowy ACTA Pkt 4. Art 27 Sekcji 5 pt. DOCHODZENIE I EGZEKWOWANIE PRAW WŁASNOŚCI INTELEKTUALNE W ŚRODOWISKU CYFROWYM stanowi:
Strona może, zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi, przewidzieć możliwość wydania przez swoje właściwe organy dostawcy usług internetowych nakazu niezwłocznego ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, co do którego istnieje podejrzenie, że jego konto zostało użyte do naruszenia, jeśli ten posiadacz praw zgłosił w sposób wystarczający pod względem prawnym żądanie dotyczące naruszenia praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub praw pokrewnych i informacje te mają służyć do celów ochrony lub dochodzenia i egzekwowania tych praw.
Punkty 1, 5 i 6 natomiast stanowią o zapewnieniu skutecznych środków zaradczych przeciwko obchodzeniu tych praw, doraźnych środkach zapobiegajacych naruszeniom i środkach odstraszających.
Przyjrzyjmy się tym zapisom.
Po pierwsze nie znamy jeszcze przepisów ustawodawczych i wykonawczych o których mowa. Znając życie i łapownictwo polityków ostrość tych przepisów będzie wprost proporcjonalna do ilości kasy jaką pod stołem wyłożą róznego rodzaje korporacje. Jak widzimy nie ma słowa o sądach. Pisze się o organach strony (czyli Państwa). Jak sądzę zostanie niebawem powołany z podatków Internautów jakiś ekstra urząd ds. ochrony wartości intelektualnej, majacy swojego prezesa, pięciu wiceprezesów i cały aparat kontroli, z budynkiem w Centrum Warszawy i pensyjkami dla żonek polityków lub partnerów polityczek. Już ten "paryż" wart jest mszy.
I owy urząd w opraciu o zgłoszenie "w sposób wystarczający" (co to znaczy nie wiem, może będzie wystarczało na piśmie, lub za odpowiednim popychaczem) nakaże takiemu portalowi jak Nowy Ekran, ujawnienie danych swojego blogera (akurat na szczęście danych takich nie posiadamy) umozliwiajacych jego identyfikacje (imię, nazwisko, może PESEL a na pewno adres zamieszkania) i zapobiegnie naruszeniom nakazując skasowanie notki, filmu lub innego pliku oraz zastosuje środek odstraszający w postaci kary 100 tys. PLN dla Nowego Ekranu za pojawienie się naruszenia.
A jakież to mogą być naruszenia? Tu dopiero jest jazda. Przepis mówi wyraźnie o prawach związanych ze znakami towarowymi, prawach autorskich i prawach pokrewnych. Znakiem towarowym jest LOGO (znak graficzny). Prawem pokrewnym jest prawo do nazwy. Jeśli więc Internauta użyje nazwy firmy - pisząc na przykład o tym łamaniu praw pracowniczych - to podpadnie pod ACTA za posłużenie sie nazwą firmy bez posiadania do nich praw. Wtedy firma zgłasza w sposób wystarczający ten fakt do Urzędu żyjącego z wykonywania akta, a pragnacy sie wykazać urzędnicy (i wykazać potrzebę swojego istnienia) bez zbytniego badania sprawy (bo po co?) każe blogera ujawnić, zdjąć artykuł i na dodatek przysoli jeszcze karę portalowi (mszcząc się np. za wszystkie antyrządowe akcje). Wszystko zgonie z prawem. Bez udowadniania, sądów, bieganiny i kłopotliwej dla korporacji dyskusji co jest prawdą, a co nie.
Sprytnie wdrożona ACTA nie pozwoli źle pisać o firmach, bez ścigania będą tylko reklamówki i śliczne laurki.
Absurd? A pokażcie mi paranoję, w którą nie wpakuje się państwo jeśli tylko będzie ona bardzo opłacalna dla jego urzędników?
A tu będą KOKOSY!
Ups, chyba się wydało dlaczego Tusk tak się spieszył z podpisaniem tej umowy pomimo protestów. Zresztą, cóż znaczą protesty głośne i bezkrwawe, lub chociażby takie, które nie golą łbów politykom tępą maszynką? Co najwyżej zadyma przykryje inne sprawy, które się w jej cieniu pozałatwia. A to też przecież wartość nie lada.
ŁŁ
Ps. Zapraszam na mojego Vloga w tej sprawie:
http://carcinka.nowyekran.pl/post/49871,lazacy-lazarz-o-acta-tusk-sprzedal-narod-coca-coli

Jesteśmy obecnie w innej sytuacji geopolitycznej i zmagamy się z innymi problemami cywilizacyjnymi niż te w których próbował się odnaleźć Kościół Katolicki w latach soborowych 1959-1965. Być może czas na kolejny Sobór i zmianę strategii.
Od pewnego czasu próbuję się dowiedzieć, czy polscy urzędnicy nie łamią obowiązującego prawa i nie postępują wbrew interesowi narodowemu bezprawnie zwracając majątki podmiotom zagranicznym.
czasie gdy wiele dzieci idac do szkoly nie jedza sniadania...To
moge poczuc - bul?
Nie wstyd Wam?
Proszę, nie przesadzajcie. "Cycek Mariovana" był w miarę subtelny - więc rozumiałem - ale TO jest zbyt nachalne i nieeleganckie, moim skromnym zdaniem. Uszanujcie czytelników... Proszę...
Godzina poważnej rozmowy o tej przydługiej (tytuł - Andrzej Budzyk)...
"Umowie handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrobionymi między unią europejską i jej państwami członkowskimi, Australią, Kanadą, Japonią, Republiką Korei, Meksykańskimi Stanami Zjednoczonymi, Królestwem Marokańskim, Nową Zelandią, Republiką Singapuru, Konfederacją Szwajcarską i Stanami Zjednoczonymi."
poszła w ETER :) ...
Jutro nagramy to lepiej!
Ukłony -"Niesforne Dziecię Gutenberga".
Każdy będzie musiał kupić sam i na własnej skórze się przekonać, jakie badziewie kupił.
Mnie np. firma sony dwa razy nabrała tak perfidnie, ze musiałem pozbyć się produktu ze stratą, jeden podarowałem, drugi na strych.
No i o tym nie będzie można pisać, no bo pozew murowany. Oczywiście zwracałem się do firmy sony i ich przedstawiciel twierdzi, że te niedziałające produkty są wspaniałe, takie właśnie mają być. Co by było, jakbym je obśmiał?
Swoją drogą to nawet zamierzałem, ale gra niewarta świeczki. Ilu czytelników miałaby taka notka na nE ? 100, może mniej. Za mały zasięg.
Ale pomyślmy o produktach, których szkodliwość jest trudno udowodnialna. Np. o żywności, lekach. To w te informacje będzie wymierzone ostrze sprawiedliwości.
Jak ktoś jest sprytny, to potrafi wszystko napisać i pozostać bezkarnym ...
Mistrzem nad mistrze jest w tym Stanisław Michalkiewicz. Jego specyficzna (auto)ironia oraz rozległe paralele są po prostu DOSKONAŁE ...
Ponadto prawo działa również w drugą stronę: firmy muszą uważać co robią, jak się reklamują itp. bo też mogą ponieść konsekwencje ...
Oczywiście wiadomo, że mają dobrych prawników (co to znaczy "dobry prawnik" ??? Czy to taki prawnik, który potrafi "wynegocjować" wyrok z wysokim sądem ???), ale osoby publikujące w internecie szybko znajdą rozwiązania. Np. zaczną się aluzje itp. ...
Prawda silniejszego.
Z dziewczyny na zdjęciu, kuszącej bielą swoich majtek na atrakcyjnym ciele, zrobiliście reklamę Waszej notki. Potraktowaliście człowieka jak przedmiot, który można wykorzystać do swoich celów. I nie jesteście nawet w stanie zrozumieć tego, co do Was mówię. Zaakceptować i po prostu przyznać się do winy, zmieniając zdjęcie. Nie wiecie więc, co to jest honor i godność ludzka. Róbta co chceta, Panowie....
Ach, gdybyście wiedzieli.... :(
Ale rzeczywiście, samo zdjęcie nie jest interesujące.
Myślę jednak, że tu nie ma żartów, bo to, co powiedziałem jest prawdą. Szkoda gadać... Kończę temat.
teraz zamiast śmiechu - ACTA.
Ale wyobraź sobie, że materacyk jest odwrócony, na górze czerwony, to dopiero byłby efekt.
Strasznie smutno podchodzisz do życia.
"Co grozi studentowi?
W świetle brytyjskiego prawa student nie popełniał żadnego wykroczenia. Nie udostępniał nielegalnych plików, nie trzymał ich na własnych serwerach, co więcej - sam z nich nie korzystał. Niestety, według prawa amerykańskiego, stał się groźnym przestępcą i USA wystąpiły o jego ekstradycję. Sąd w Wielkiej Brytanii stwierdził, że nie ma prawa odmówić, w związku z czym w najbliższym czasie Richard uda się na wycieczkę do Stanów. Może zostać tam dłużej, niż przeciętny turysta - za "piracką" działalność grozi mu 10 lat więzienia......."
http://tech.wp.pl/kat,1009785,title,Student-pierwsza-ofiara-miedzynarodowych-porozumien-antypirackich,wid,14199686,wiadomosc.html?ticaid=1dcf6
więc niniejszym czynię.
Tyle miejsca na całuski.... ;-) tyle piękna ;-)
Ukłony
http://kontrowersje.net/tresc/acta_uspie_te_rewolucje_w_jeden_dzien_i_z_reki_mi_beda_jesc_zniewolone_tlumy
http://carcinka.nowyekran.pl/post/49871,lazacy-lazarz-o-acta-tusk-sprzedal-narod-coca-coli
serdecznie zapraszam, choć dopiero się wprawiam i de facto była to dziś wielka improwizacja.
Dodałem też do notki
Nic nie uśpisz, proponujesz atrapę i rozwiązanie: jakoś sobie poradzimy. Pewnie, że tak, Polak potrafi. Ale chodzi oto byśmy nie musieli sobie radzić ale mogli zwyczajnie i swobodnie żyć.
Jesteś nieucziwy!, przecież mówiłem, że mi się Twoje cycki podobały...
(Tylko tu przekroczyliście chyba granicę dobrego smaku. Bez odbioru.)
komercyjnych, koncern zaryzykował to u siebie z flagą własną.
Kobitka jest dla zmyłki.
pozdrawiam z wyrazami :-))
Marek
ps.
...Ona jest na etacie w NE ?
Pewna pisarka udzielała się na portalu NaszaKlasa. Sfałszowała tam mój podpis i zniesławiła, że ma tam dwa dodatkowe konta na obce i nieznane mi dane osobowe. Powpisywała ponadto parę pikantnych żarcików pośród całkiem wulgarnych w wykonaniu innych dowcipnisiów. Kiedy to opisałem na portalu Salon24, to zwróciła się do admina S24 powołując się na art. 212 kk, co spowodowało zdjęcie moich tekstów z S24. Po prostu bezprawnie zwróciła się do admina a ten ze strachu skasował moje teksty, a to dowodzi, że nie sąd kazał je zdjąć, lecz admin i to przed podpisaniem ACTA. Aby było ciekawiej, pani ta (autorka "Symfonii") dała sprawę do sądu o zniesławienie i w sprawie karnej VIIIK155/10 Sąd Rejonowy w Gdańsku, na podstawie opinii biegłej, uznał, że moje 4 artykuły zgłoszone do sądu przez pisarkę jako ją zniesławiające, nie są takowymi i uniewinniono mnie od zarzutów. Ale teksty zostały zdjęte dwa lata wcześniej...